niedziela, 19 kwietnia 2015

Myśli z forum II


Tak, wyjątkowy był ten wczorajszy wieczór. Za niczym nie tęskniłem, o niczym nie marzyłem, dobrze mi było tam gdzie byłem. Nawet nie wiedziałem, że byłem sam. A może tylko dzisiaj tak mi się wydaje...

Były niedawno urodziny Krystyny, innej Joanny, dzisiaj są Twoje Joanno mieszkająca na północy Polski, dzisiaj obchodzi jeszcze wiele innych na całym świecie młodych i starszych istot, dzisiaj i w każdej chwili rodzą się kolejne, piękne i niewinne maleństwa…
Tak więc każdy dzień, każda chwila jest wypełniona tymi niezwykłymi zdarzeniami. Wszystkie są wyjątkowe, dlatego nie chcę już więcej na takim forum publicznym wyróżniać pojedyncze.
Czyż mógłbym komukolwiek w dniu narodzin, albo dniu rocznicy życzyć coś złego.
Każdemu, bez względu na to kim jest, życzę to co najlepsze, co mogę sobie wyobrazić, co może służyć mu ku dobremu…
radości i miłości i jeszcze tego czegoś co tak trudno określić słowami, próbuję i każde słowo, które znajduję nie oddaje tego. Czuję to, a nie umiem nazwać…
Kiedy tak myślałem o tym wszystkim dzisiaj, słuchając również dźwięków muzyki, która mi grała we mnie, wyszedłem… i stanąłem między drzewami i zapatrzyłem się w nie; akurat tu rosną z igiełkami szerokimi. Jest już ciemno, a chłodne powietrze dotyka mych policzków. I przyszła kolejna myśl, czy one potrafią kochać, czy one mnie kochają, czy to wszystko dookoła, cały ten świat naturalny mnie kocha? Ktoś kiedyś tłumaczył, że tylko człowiek posiada taką zdolność, ale dzisiaj wiem, że prawda jest inna. Wszystko posiada wrażliwość i emanuje miłością do wszystkiego i do mnie także, nie wyróżniając mnie i nie ujmując mi…
A jak to jest, kiedy budzę się, bo nowy dzień wstaje, gdzie jestem… myślami… a w ciągu dnia, czy mam czas zauważać, zobaczyć, poczuć co jest mi dawane, czy potrafię coś więcej… zerknąć, uśmiechnąć się, zatrzymać na chwilę, nic nie mówić na ułamek sekundy, nie ustami, a w głowie… co jeszcze potrafię, może warto… Wiosna już tak blisko.
 


 Tak pięknie… niepostrzeżenie, powoli, delikatnie, jak co roku, subtelnymi obrazami, budzącymi się zapachami, dźwiękami na razie pojedynczymi… puka do drzwi, by je otworzono i wpuszczono ją do... serca. Czuję jak ono też tego pragnie. Z utęsknieniem na nią czeka, ku radości ich dwojga…
Kto puka ... 


Niezbadane są losy naszego życia, nieprzypadkowi są ludzie, których spotykamy po drodze, coś nam przynoszą. Może to być wiedza, doświadczenie, miłość, pomoc, czasami nieproszona a jakże potrzebna. Jeżeli potrafimy żyć uważnie, to i my jak oni jesteśmy dla innych. I im bardziej czynimy to w sposób nieuświadomiony, nie z wdzięczności, nie dla zysku jakiegoś, jakiegokolwiek, a z naturalnego oddania życiu, tym jesteśmy bliżsi temu, który nas prowadzi. Piękne, radosne, pełne subtelnych zapachów polne kwiaty na łące po prostu są i są dla wszystkich... ubogacają przestrzeń życia...

Refleksje: Kto puka...
tak, kto puka…, delikatnie zajrzałem, było to czas jakiś temu. Teraz, już na potęgę pąki nabrzmiewają, na krzakach pękają i zieloności się z nich wynurzają. Ziemia się rozstępuje dając miejsce ponad sobą kwiatkom polnym różnobarwnym, różnej maści owady i pełzaki ziemne budzą się, zaczyna się ruch, jakaś bieganina, ale dokąd i po co, a może to taniec i lotów pokazy, kto to zgadnie? Skąd one, oni wszyscy wiedzą, że to już, że teraz. Może przekazują sobie nawzajem pantoflową pocztą. Nowy początek, nowe energie i zapał i radość, może tym razem zdarzy się coś wyjątkowego, kto to wie? A może wszystko wyjątkowe jest cały czas? Budzą się zapachy, słodkie, subtelne, wędrują tu i tam, wróble urządzają sejmiki, gwar i zaloty dookoła, ciepło muska skórę, wieczorami gdzieś wysoko na szczycie korony drzewa tego lub innego, czasem dachu siadają wirtuozi śpiewu ptasiego i na odległość miedzy sobą koncertują. Słucham… ciemno już wszędzie. Czas wracać, wtulić się w poduszkę i zanieść tę nowinę gdzieś… tam…

Immanuelu, Marcinie jesteś cały czas w mojej świadomości od pamiętnego spotkania, Twojego wykładu o Kabale we Wrocławiu na Laboratorium filozoficznym i choć kroczymy trochę innymi drogami, to jedno jest zadziwiające, że wrażliwość nasza i zapewne niejednego z uczestników i wielu innych na całym świecie, czasami poprzez słowa, czy zdjęcia, bezpośrednie obcowanie, jest podobna. Natura, przyroda... fenomen boski przed którym nie tylko ja chylę czoło w zachwycie, jednocześnie odnajdując piękno, inspirację, zrozumienie... i jedność w wielości i różnorodności.