wtorek, 25 lutego 2014

Cykl czwarty


kwiaty polne, rozsiane wiatrem,
który znikąd przychodzi…
wiele jeszcze innych słów i myśli można by jednym tchem powiedzieć…,
ale niech las szumi,
niech słyszę dźwięki, które we mnie i na zewnątrz,
dookoła,
jakbym był u siebie
i ten jeden kwiat kwitnący
przepięknie na łące,
niech też będzie.

piękna muzyka...,
przychodzi, dotyka się pojedynczymi dźwiękami, muska, coś szepce...
dwa, może trzy instrumenty, wyraziście czysto brzmiące
odleciałem nie wiem dokąd
może to wspomnienia, a może marzenia,
choć umysł ucichł, wsłuchał się
a w środku jakieś ciepło się rozlało
słyszę ją ciągle jeszcze choć już przebrzmiała...

Można układać dźwięki tak by dały melodię taką czy inną, ale można dodać dźwięk do dźwięku i spowodować wewnętrzne poruszenie. Może stać się to na poziomie naszego umysłu i łechtać go, ale może być odebrane poza nim… Bez jakichkolwiek wyobrażeń, nastawień, porównań, odniesień do czegokolwiek.

Człowiek nauczył się traktować przyrodę, która go otacza przedmiotowo, a faktem jest, że ma ona charakter podmiotowy.

Moje różnobarwne listki z żyłkami wewnątrz, więdnące, już nie tętniące życiem,
ale jakże majestatycznie  odchodzące.
Moje dzikie kaczki na stawie w zachodzącym z ukosa jesiennym słońcu
lub w cieniu zanurzone.
Moje ukochane źdźbła traw i mgły ścielące się u ich stóp,
powiew wiatru, zapachy zewsząd,
Moje tory, dokądże prowadzące i ten tunel w oddali tkany żywą naturą,
która jakby chciała okryć tajemnicą, ochronić przed tymi,
którzy jeszcze nie widzą, nie słyszą, nie czują, za nim zobaczą.
Przepraszam, przepraszam, jakie moje...,
cieszę się, że nie jestem sam.
Mam harmonijkę ustną, flet prosty, aparat fotograficzny,
Mam muzykę, która jest mi bliska, fortepianowa,…
Ludovico Einaudi, Yiruma, George Winston,
zapewne znalazłbym jeszcze i innych.
Jednak najbardziej cieszę się, kiedy ptak siądzie obok, na gałęzi
i popatrzy na mnie,
kiedy słyszę szelest wiatru w konarach, albo widzę bezszelestnie płynące obłoki po niebie
i jeszcze wiele innych rzeczy,…
ale również kiedy ktoś uśmiechnie się mając szeroko otwarte oczy,
bo ta chwila jest jedyna,
jak kiedy spoglądam na ten najmniejszy z polnych kwiatów
i urzeczony uśmiecham się do niego...
Wybaczcie mi te refleksje…

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza